Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oskary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oskary. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 lutego 2016

Oskary 2016: Nasze typy

Najlepszy film (typuje Mr. White)

Jakkolwiek stawka jest zdecydowanie bardziej wyrównana niż w zeszłym roku, gdy wybór w dużej mierze ograniczał się do pytania “Boyhood” czy “Birdman” (na które moim zdaniem złej odpowiedzi nie było), to faworytów też wydaje mi się jest dwóch. I znów są to filmy bardzo różne. Absolutnie epicki portret dzikiego zachodu, który Inarritu kreśli w “Zjawie” i skupiony, kameralny jednak z dużym taktem i precyzją opowiadający ważną i trudną historię “Spotlight”. Kto wygra? Wydaje mi się jednak, że “Zjawa”. Ciężko przejść obojętnie obok maestrii duetu Inarritu/Lubezki, którym moim zdaniem udało znaleźć się nowy klucz do pokazania kawałka czegoś, co dla nas jest przestrzenią czysto mityczną, a dla Amerykanów częścią ich trudnej historii.

Najlepszy reżyser (typuje Mr. White)

Gdyby nie to, że wygrał rok temu, wydaje mi się, że Inarritu byłby murowanym faworytem. Kto ewentualnie może mu zagrozić? Chyba najbardziej nominowany po raz pierwszy w tej kategorii George Miller. “Mad Max” wciska w fotel i ani na chwilę nie zdejmuje stopy z pedału gazu, choć do dziś mam wrażenie, że ten format rozrywki w kinie się już wyczerpał i w dzisiejszych czasach powinien raczej sobie szukać miejsca w grach komputerowych.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy (typuje Mr. Blonde)

W tym roku nie było ról, które szczególnie zapadają w pamięci. Matt Damon zagrał nieźle dzielnego Marka Watneya w "Marsjaninie", ale to za mało, aby marzyć o statuetce. Eddie Redmayne momentami był za bardzo teatralny w roli Einara Wegenera w "Dziewczynie z portretu" a poza tym trudno przypuszczać, żeby zgarnął Oskara drugi rok z rzędu. Gdyby Michael Fassbender był podobny do Steve Jobsa jak Asthon Kutcher, to miałby spore szanse na oskarowe zwycięstwo, bo jest po prostu o niebo lepszym od niego aktorem i zagrał lepiej tytułowego bohatera. Nominację dla Bryana Cranstona w filmie "Trumbo" traktuję bardziej jako ciekawostkę. Zdecydowany faworyt gali - Leonardo Di Caprio również nie zagrał życiowej roli. Mógłbym wymienić kilka lepszych ról filmowych w jego dorobku, ale trudno znaleźć taką, dla której Di Caprio by się aż tak poświęcił. W "Zjawie" aktor bełkocze, czołga się, je surowe mięso, zasypia pod skórą konia i robi jeszcze wiele innych rzeczy, których nie powstydziłby się prawdziwy traper z Gór Skalistych. Jego rola jest z pewnością najbardziej naturalistyczna ze wszystkich dotychczasowych i myślę, że jeśli Di Caprio nie wygra w tym roku, to chyba na statuetkę będzie musiał poczekać kilkadziesiąt lat, aż w końcu otrzyma Oskara za całokształt twórczości. Zatem "wiecznie drugi" Leo powinien w końcu zaspokoić swoje ambicje, bo specjalnej konkurencji w tym roku nie ma.

Najlepszy aktor drugoplanowy (typuje Mr. Blonde)

Zdecydowanie większa niewiadoma niż w przypadku roli pierwszoplanowej, bo stawka jest bardzo wyrównana. Myślę, że zwycięstwo każdego z aktorów dałoby się sensownie uzasadnić. Mark Ruffalo w "Spotlight" gra po prostu bardzo dobrze i jest jednym z największych atutów tego dramatu. Podobnie jak Christian Bale, który w roli ekscentrycznego Michaela Burry’ego w "Big Short" jest bardzo przekonujący. Tom Hardy jest znakomity w "Zjawie", a Sylvester Stallone jest stworzony do roli Rocky’ego. Najmniej znany z tego grona Mark Rylance również nie zawiódł w "Moście Szpiegów". Moim zdaniem powinien wygrać Hardy, ale nie zdziwię się jeśli Oskara otrzyma Sly, dla którego statuetka będzie zwieńczeniem kariery i pewnie ostatnią szansą na takie wyróżnienie.

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa (typuje Ms. Pink i Mr. Blonde)

Moją faworytką jest Brie Larson, która po raz kolejny zagrała rolę zapadającą w pamięci. W "Pokoju" aktorka stopniowo buduje swoją postać i z każdą minutą coraz bardziej intryguje. Ucieczka Ma z Jackiem z pokoju-więzienia i próba odnalezienia się w świecie zewnętrznym to już prawdziwy popis Larson. Główną konkurentką młodej aktorki jest Cate Blanchett. Jednak analizując jej rolę z "Carol" - dystyngowanej i posągowej damy trudno się nie oprzeć wrażeniu, że jest to kolejna taka sama kreacja tej aktorki, którą znamy z innych filmów. Natomiast niezrozumiały jest dla mnie zachwyt nad Saoirse Ronan. Aktorka tak mocno wciela się w rolę Irlandki, zagubionej "sierotki" migrującej do Stanów Zjednoczonych, samotnej, nie radzącej sobie z pracą i życiem w wielkim świecie, że nie jest dla mnie wiarygodna. Gdy następuje w niej przemiana i staje się pewną siebie, zakochaną, realizującą się kobietą, nie przekonuje mnie w nowej wersji. Wątpliwa jest dla mnie możliwość, by taka osoba przetrwała trudy emigracji, a co dopiero zaczęła żyć pełnią życia.

Najlepsza aktorka drugoplanowa (typuje Mr. Blonde)

Podobnie jak wśród drugoplanowych ról męskich - bardzo wyrównana stawka. Trudno nie pochylić się chociażby nad rolą Mary Rooney w "Carol", której delikatna i subtelna gra przywołuje w pamięci kreacje Audrey Hepburn. Jej najgroźniejszą konkurentką wydaje się być Alicja Vikander w "Dziewczynie z portretu", gdzie świetnie pokazała miłość i poświęcenie swojej bohaterki. Jennifer Jason Leigh i Kate Winslet również są wyraziste w swoich rolach, ale grają w nieco słabszych filmach. Najbardziej dziwi natomiast nominacja dla Rachel McAdams, która pozostała w cieniu bardziej doświadczonych aktorów ze "Spotlight" i zagrała po prostu przeciętnie. Reasumując - mój Oskar idzie do Rooney.

Najlepszy scenariusz oryginalny (typuje Mr. White)

Tu wydaje mi się, że murowanym faworytem jest “Spotlight”. Jak już wspominałem temat trudny, jednak opowiedziany bardzo obiektywnie, pokazujący skalę problemu, jak do tego doszło, że przez tyle lat zamiatany był pod dywan. Pokazujący również w ciekawy sposób pracę redakcji. Wyróżniłbym “Ex machinę” - głos w temacie potencjalnych konsekwencji błyskawicznego rozwoju sztucznej inteligencji, “Most szpiegów”, pod wieloma względami perfekcyjny hollywoodzki scenariusz w starym stylu i “W głowie się nie mieści”, jedyna animacja w tym gronie, ale nie sądzę by mogli zagrozić “Spotlight”.

Najlepszy scenariusz adaptowany (typuje Mr. Blonde)

Moim faworytem jest "Pokój", którego fabuła bardzo wolno się rozkręca, ale już jak rusza (moment wyjścia Jacka na świat), to robi się emocjonująco i wzruszająco. Głównym zagrożeniem dla "Pokoju" może być "Big Short", gdzie wielowątkowa fabuła, z ciekawą narracją jest na wysokim poziomie. "Brooklyn" czy "Carol" to filmy z dobrymi scenariuszami, ale bez większego błysku. Natomiast nominacja dla "Marsjanina" to dla mnie jeden z większych żartów tej gali.

Najlepsze zdjęcia (typuje Mr. White)

Powtarza się sytuacja sprzed dwóch lat. Znów Roger Deakins swoim kunsztem dodał nowy wymiar do świetnego thrillera (nie wiem, która to już jego nominacja), tym razem “Sicario”, a faworyt od trzech lat jest ten sam - Emmanuel Lubezki. To co zrobił w “Zjawie” może nie jest tak wyjątkowe jak w “Birdmanie”, czy “Grawitacji”, ale jeśli po raz pierwszy w historii zdobędzie trzeciego Oskara z rzędu nikt nie powie, że był on niezasłużony.

sobota, 21 lutego 2015

Oskary 2015: Nasze typy


Najlepszy film (typuje Mr. White)

Po paru latach posuchy, ku memu wielkiemu zadowoleniu, w tym roku wreszcie większość filmów nominowanych w tej kategorii całkowicie na to zasługuje. W naszej ankiecie dość wyraźnie prowadzi “Grand Budapest Hotel”, wyróżniłbym jeszcze świetny “Whiplash” i “Snajpera”, które w wielu poprzednich latach należałyby pewnie do faworytów. Mnie osobiście wydaje się jednak, że w wyścigu po statuetkę liczą się naprawdę tylko dwa filmy - “Boyhood” i “Birdman”. Oba znakomite, oba wnoszą do kinematografii coś nowego, oba zasługują by wygrać. Kto wygra? Wydaje mi się, że mimo wszystko “Boyhood”. Richard Linklater już w trylogii “Przed …”, uczynił z przekuwania codzienności w sztukę filmową swój znak firmowy. Jednak realizowany po kilka tygodni w roku przez 12 lat “Boyhood” to przedsięwzięcie bez precedensu. W efekcie powstał przepiękny film o dojrzewaniu, a kto wie może i całkiem nowy gatunek, jeśli kolejni reżyserzy odważą się pójść śladem Liknlatera.

NAJLEPSZY REŻYSER (typuje Mr. White)

Bajkowy, dopracowany w każdym detalu świat “Grand Budapest Hotel” nie powstałby bez niezwykłej wyobraźni Wesa Andersena. Richard Linklater, jak chyba żadny inny twórca filmowy potrafi nadać magie pozornie najzwyczajniejszym momentom i zbudować z nich opowieść angażującą opowieść. Obaj zasługują na Oskara, mnie wydaje się, że wygra jednak
Alejandro González Iñárritu. Birdman to dzieło totalne, którego realizacja wymagała perfekcji technicznej. Oddając hołd teatrowi, pokazał jednocześnie o ile większymi środkami dysponuje kino. Może się okazać, że będzie to nagroda pocieszenia i dla tego filmu/reżysera, który nie zdobędzie tej najważniejszej, ale nie raz zdarzało się przecież tak, że jeden film brał wszystko.

NAJLEPSZY AKTOR PIERWSZOPLANOWY (typuje Mr. Blonde)

O ile poprzedni rok miał zdecydowanego faworyta (Matthew McConaughey był liderem sondażowych spekulacji przedoskarowych i jego wybór nie był niespodzianką), to teraz stawka wydaje się być bardziej wyrównana. Eddie Redmayne udanie wcielił się w rolę Stephena Hawkinga, do złudzenia przypominając naukowca. Angielski aktor Benedict Cumberbatch już od kilku lat pracuje w pocie czoła, aby być nowym Laurencem Olivierem i rolą Alana Turinga na pewno potwierdził swoją klasę. Bradley Cooper przytył aż 18 kilo, żeby zagrać snajpera jednostki Navy Seals Chrisa Kyle’a, dobrze oddając emocje wojenne targające bohaterem. Komik Steve Carrel w "Foxcatcher" zagrał tym razem na poważnie i to z zaskakująco dobrym efektem. Jednak dla mnie najlepszą rolą był występ Michaela Keatona w "Birdmanie". Aktor świetnie połączył tragizm z groteską swojej postaci i momentami przypominał mi Jacka Nicholsona ze swoich najlepszych ról.

NAJLEPSZA AKTORKA PIERWSZOPLANOWA (typuje Ms. Pink)

Moją faworytką jest Julianne Moore. Wcielająca się w rolę pięćdziesięcioletniej Alice, u której, wcześnie jak na jej wiek, zdiagnozowano chorobę Alzheimera, pozostawia pozostałe nominowane aktorki daleko w tyle. Dzięki Moore "Still Alice" jest nie tylko filmem o chorobie i o tym jak reagują i radzą sobie z AD Alice jej najbliżsi. Wspaniała, wiarygodna gra aktorki sprawia, że staramy się zrozumieć co czuje Alice, jakie kolejne stadia swojego schorzenia musi zaakceptować. A jest to trudna i pełna wzruszeń droga zapadania w coraz głębszą chorobę.

NAJLEPSZY AKTOR DRUGOPLANOWY (typuje Mr. Blonde)

Rok temu zasłużenie wygrał Jared Leto. Teraz zwycięzcą może być wyłącznie znakomity J.K. Simmons, który w "Whiplash" zagrał życiową rolę. Pozostałe kandydatury - poza solidnością - niczym szczególnym się nie wyróżniają i trudno mi wyobrazić sobie inne rozstrzygnięcie niż zwycięstwo 60-letniego aktora.

NAJLEPSZA AKTORKA DRUGOPLANOWA (typuje Ms Pink)

Jeśli to nie Boyhood zostanie uznany przez Akademię za najlepszy film ubiegłego roku, to mam nadzieję, że chociaż Patricia Arquette zostanie doceniona. Nie tylko reżyser pracował nad filmem 12 lat, lecz również główni aktorzy, w tym Patricia, wcielająca się w rolę mamy Masona. Przez lata widzimy wspaniałą ewolucję bohaterki, tego jak staje się coraz dojrzalszą kobietą i matką, świadomą swoich wyborów. Równolegle jednak dzięki grze Arquette jej postać jest wkomponowana w prostą, zwykłą historię, na jaką składa się całe 12 lat fabuły filmu.

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ORYGINALNY (typuje Ms Pink)

W tej kategorii wybór jest trudny. Ciekawy i świetnie oddający realia współczesnych mediów jest scenariusz "Wolnego strzelca". Ciężko również przejść obojętnie wobec dzieła Iñárritu. Scenariusz "Birdmana" to świetnie skomponowana opowieść o sztuce, o pogoni za sławą, pełna barwnych postaci, w tym głównego bohatera walczącego ze swoim ego. Według mnie jednak statuetkę otrzymać powinien Anderson, gdyż to Grand Budapest Hotel, zapadnie mi w pamięć na długo za sprawą scenariusza, który sprawia że film jest inny niż wszystkie, ogląda się go z zapartym tchem, a najdrobniejsze detale są dopracowane perfekcyjnie.

NAJLEPSZY SCENARIUSZ ADAPTOWANY (typuje Mr. Blonde)

Moim faworytem jest scenariusz do "Whiplash". Damien Chazzele świetnie pokazał dążenie do perfekcji, rewelacyjnie przy tym rozpisując role dwóch głównych bohaterów. Historia opowiedziana w filmie nie trąci hollywoodzkim banałem i na długo zapada w pamięci.

NAJLEPSZE ZDJĘCIA (typuje Mr. White)

Myślę, że jak rzadko w tym roku ta kategoria ma zdecydowanego faworyta. Zdjęcia w “Idzie” są po prostu piękne, w “Grand Budapest Hotel” wystylizowane do perfekcji, ale techniczny majstersztyk jakim jest “Birdman” nie udałby się bez porywających zdjęć Emmanuela Lubezkiego. Jego kamera skrada się po korytarzach, miota od klaustrofobicznych garderób po rozświetloną reflektorami scenę, by za chwilę niczym tytułowy człowiek ptak wyfrunąć przez okno na dach teatru, wszystko to w jednym ciągłym ujęciu. Mistrzostwo.