czwartek, 23 kwietnia 2015

Jeziorak ****

Iławiec - to małe mazurskie miasteczko. Tutaj poznajemy podkomisarz Izę Dereń (Jowita Budnik), prowadzącą śledztwo w dwóch sprawach - zmarłej młodej dziewczyny, której ciało zostaje znalezione w dryfującej na jeziorze łódce oraz poszukiwań bimbrownika, który zranił policjanta w trakcie akcji likwidowania bimbrowni. Dereń jest w dosyć zaawansowanej ciąży, dodatkowo musi się zmagać z tajemniczym zaginięciem jej partnera - policjanta i zarazem ojca jej dziecka.

Ktoś kto przeczyta opis - może pomyśleć, że nagromadzenie zdarzeń jest zbyt duże i filmem rządzi chaos. "Jeziorak" nie jest jednak zagmatwany i jego fabuła jest na tyle dobrze skonstruowana, że wszystkie trzy wątki tworzą zgrabną i logiczną całość. Debiutant Michał Otłowski uniknął pułapki przerostu formy nad treścią, z jaką nie poradził sobie chociażby Eugeniusz Korin w "Sępie", który poprzez przedziwną kombinację gatunkowych klisz próbował stworzyć film sensacyjny na modłę amerykańską. Otłowski, zapatrzony w kryminał skandynawski, w swoim naśladownictwie zachował umiar i dobrze odrobił pracę domową. Połączył w "Jezioraku" ciekawą zagadkę z mroczną tajemnicą z przeszłości z chłodnym, nordyckim klimatem. I trzeba przyznać, że szarość, listopadowa zgniłość i pewnego rodzaju zapyziałość podmazurskich okolic są bardzo dobrze podkreślone zdjęciami Łukasza Gutta.

Dużym atutem filmu jest też bardzo solidne aktorstwo. Budnik gra rzadko, ale jej role zawsze się pamięta, bo jest w nich autentyczna. Podkomisarz Dereń to kobieta doświadczona przez życie, której pomimo pewnej powściągliwości w okazywaniu uczuć i emocji, trudno nie kibicować. To po prostu dobry człowiek. Przekonująco gra również Sebastian Fabijański - jako Wojciech Marzec - młody aspirant, przydzielony do śledztwa, kilka razy stawiany do pionu przez doświadczoną policjantkę. Na szczęście reżyser oszczędził nam zawirowań uczuciowych pomiędzy postaciami, co bywa normą w polskich filmach sensacyjnych z ostatnich lat (vide "Sęp" czy "Uwikłanie"), gdzie główna para bohaterów płci przeciwnej obowiązkowo musiała wylądować ze sobą w łóżku. Drugi plan (Łukasz Simlat i Mariusz Bonaszewski) również dobrze dopełnia całość fabuły i pod względem aktorskim "Jeziorak" nie ma słabych punktów.

Na pewno będę ciekaw dalszych projektów Otłowskiego, mając nadzieję, że reżyser będzie dalej realizował filmy w podobnym klimacie. Bo "Jeziorak" to jeden z najlepszych polskich kryminałów ostatnich lat i dziwne, że miał tak słabą promocję w ubiegłym roku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz