piątek, 19 kwietnia 2013

Wspaniała **

"Wspaniała" Rose (Déborah François) to ambitna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę chce wyrwać się ze swojej miejscowości i znaleźć pracę. Jedyne co potrafi to szybkie pisanie na maszynie. Za sprawą tej umiejętności, całkiem wdzięczna, choć nieokrzesana dziewczyna zdobywa posadę sekretarki. Jej przyszły szef Louis (Romain Duris) nie tylko daje pracę dziewczynie bez większych kompetencji i doświadczenia, ale również inwestuje w Rose pomagając jej w przygotowaniach do wielkiego konkursu maszynopisania.

Historia miłosna banalna, oparta na prostym schemacie. On - wrażliwy i cudowny facet z marzeń, ale skrywający uczucia pod pancerzami, w obawie przed tym, że ktoś go zrani. Ona - pracowita, słodka, zakochana i czekająca na miłość odwzajemnioną. I niekończące się stukanie palcami w maszynę. Może nie czepiałabym się faktu, że rywalizacja pomiędzy paniami maszynopistkami była naiwna i przewidywalna (wszak jest to poniekąd cechą komedii romantycznych), ale sam pomysł konkursu pisania na maszynie okazał się nudny. I co najgorsze, w całym filmie były może ze 3 śmieszne momenty. Jak na komedię to trochę za mało humorystycznych scen czy kwestii.

Aktorzy w zasadzie nie mieli się czym wykazać. Są ładni, przyjemni w odbiorze, ale poza setkami ochów i achów, wyznań i wzruszeń, nie mają nic więcej do odegrania w swoich rolach. Anie Duris ani Bejo, nie są w stanie uratować scenariusza. Jedyne co sprawiło, że obejrzałam film do końca, to scenografia w stylu retro. Pięknie skrojone garnitury, zwiewne sukienki, biura tonące w papierosowym dymie, samochody, muzyka i cały szał wokół wspaniałego wynalazku w postaci maszyny do pisania, sprawiają że oglądając film czuje się ducha lat 50. Pomimo iż film podkreśla niską rolę kobiety w tamtym świecie, miałam ochotę przenieść się do tej pięknej epoki.

Trzeba przyznać, że "Nietykalni" postawili Francuzom poprzeczkę wysoko. Stąd też banalna, przesłodzona historyjka miłosna, nie robi na mnie żadnego wrażenia. "Wspaniała" jest filmem lekkim i klimatycznym, ale o niczym.



2 komentarze:

  1. Nie zgadzam się z tobą.
    Film jest przepiękny. Nie tylko muzyka, kostiumy (lata 60.) ale i fabuła.
    Banalna historia miłosna to tylko przykrywka do pytań o to co w naszym życiu jest naprawdę ważne. Jednocześnie wspaniała lekcja, iż można być zarówno nowoczesną, sławną kobietą spełnioną w miłości.
    pozdrawiam
    W.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście, film jest mdły, postać grana przez Romain'a Duris jest przerysowana i nieciekawa, a sam temat filmu to już po prostu żenada. Klimat lat 60-tych nie jest w stanie przykryć bylejakości scenariusza.

    OdpowiedzUsuń